Zadania,wiadomości i ćwiczenia dla uczniów gimnazjum.
Blog > Komentarze do wpisu
Recenzja filmu
 

Nazwa „recenzja” pochodzi z języka łacińskiego i oznacza „przegląd”.  Recenzją nazywa się omówienia (sprawozdawcze lub krytyczne)  konkretnego utworu literackiego, przedstawienia teatralnego, filmu, audycji radiowej, wystawy (dzieła sztuki), koncertu… W tym wpisie zajmę się recenzją filmową.

 

Autor recenzji zanim zabierze się za pisanie, powinien odpowiedzieć sobie na pytanie: o czym jest film? co opowiada? Musi ocenić dobór środków i osiągnięty cel: co film miał przekazać i czy się to udało? Czy obsada nie jest chybiona? Czy nie ma niekonsekwencji w całej historii? Recenzent musi dokonać także analizy zewnętrznej, czyli ocenić, czy problem przedstawiony w filmie w ogóle jest zajmujący? Czy film jest potrzebny? Czy jest zrozumiały? Największa trudność polega na tym, żeby przedstawić główny konflikt filmu, a jednocześnie go nie streścić, nie powiedzieć za dużo.
Recenzja wiąże się zawsze z oceną filmu. Obowiązkiem recenzenta jest nie tylko krytykować, ale i chwalić; nie wolno także poprzestawać na obojętnym opisie.

I na koniec wyjaśnień ważna uwaga: recenzję należy pisać "na gorąco", gdy emocje są jeszcze świeże. Bo później, kiedy człowiek ostygnie, powstać może jedynie wyważona analiza, pozbawiona jakichkolwiek spontanicznych odczuć. A przecież film to atak na zmysły.

 

Nie istnieją schematy pisania recenzji, myślę jednak, że jeśli napisze się ją według punktów podanych poniżej, to znajdą się w niej te wiadomości, które powinny się znaleźć. 

 
  1. Podanie we wstępie tytułu recenzowanego filmu, nazwiska reżysera. Wprowadzenie w problematykę, zarys fabuły.
  2. Informacja o obsadzie aktorskiej.
  3. Ocena filmu jako całości.
  4. Dokładniejsze omówienie problematyki filmu oraz jego wartości artystycznych. Subiektywna ocena. Wskazanie wad i zalet z uzasadnieniem wyrażanej opinii.
  5. W zakończeniu powtórzenie oceny i zachęcenie do obejrzenia filmu (albo sugestia, że to strata czasu).
 

Przykładowa recenzja (zaczerpnięta z: Joletta Osewska Mazgaj, Kinga Psuj, O sztuce pisania. Podręcznik dla gimnazjalistów):

 

          Zmęczona prezentowanymi w kinach filmami akcji sięgnęłam do wideoteki mojego taty i obejrzałam „Ostatni dzwonek” M. Łazarkiewicz. Jego bohaterami są uczniowie maturalnej klasy prowincjonalnego liceum, ich nauczyciele i rodzice. Akcja toczy się pod koniec lat 80. Młodzież nie chce przyjąć biernej postawy wobec sytuacji w kraju i kiedy robotnicy w Gdańsku strajkują, oni podejmują własną walkę, próbują przeciwstawić się zakłamaniu i zmienić istniejącą rzeczywistość w swoim miasteczku.

          Główne role zagrali młodzi aktorzy. Pojawiły się także znane twarze, jak grający dyrektora liceum Henryk Bista czy występujący gościnnie: Aleksander Bardini, Dorota Stalińska i Bogusław Linda.

          Film jako całość zrobił na mnie nie najlepsze wrażenie, tym niemniej podobały mi się niektóre jego elementy.

          Na uwagę zasługuje choćby oprawa muzyczna. Piosenki, śpiewane przy akompaniamencie gitary przez całą grupę czwartoklasistów lub przez jednego z nich – Świra, miały bardzo ciekawe teksty i były wykonane z dużą ekspresją, niemal „agresywnie”. Podobał mi się także Teatr Alternatywa, który stworzyła IVa na przegląd teatrów amatorskich. Zaprezentowany spektakl był protestem przeciw wszechobecnej dyktaturze komunistów, okłamywaniu społeczeństwa, krwawemu tłumieniu zrywów wolnościowych. A przede wszystkim był żądaniem lepszej przyszłości.

          Prowincjonalne liceum przedstawione w „Ostatnim dzwonku” jest niemal parodią szkoły. Niepewny i zastraszony dyrektor, znerwicowani nauczyciele i tyranizujący wszystkich prof. Jakubowski, działacz partyjny. Aż trudno uwierzyć, że kiedyś w szkołach istniały podobne, niezdrowe stosunki. „Wybryki” nieznośnej IVa, np. przyniesienie do klasy kaczki, dodają filmowi humoru.

          W filmie drażni mnie zbytni kontrast między postawą grupy na początku filmu i na jego końcu. Z infantylnych kawalarzy bohaterowie przeobrażają się w dojrzałych ludzi pochłoniętych bardzo poważnymi sprawami. Czyżby aż tak duży wpływ miało na klasę przybycie nowego ucznia Krzysztofa Buka? Poza tym irytujące jest, że ci sami ludzie, którzy znęcają się fizycznie i psychicznie nad swoim kolegą, posądzając go bezpodstawnie o donosicielstwo, w dalszej części filmu śpiewają z natchnionym wyrazem twarzy: „Zbaw mnie Panie od nienawiści, od pogardy uchowaj mnie Boże”. Takie postępowanie to po prostu obłuda.

          Postać Świra, znakomicie wykreowana przez Jacka Wójcickiego, jest przykładem tego, co może zrobić otoczenie z wrażliwym człowiekiem. Ograniczony ojciec milicjant, niezdrowe relacje w szkole doprowadziły chłopca do załamania nerwowego i samobójstwa. Zamyka się on w dyżurce, odkręca gaz i kiedy dzwoni dzwonek, gaz wybucha. Stąd tytuł.

          Film budzi we mnie mieszane uczucia, nie jestem nim zachwycona, ale też nie neguję całkowicie jego wartości artystycznych. Pomimo tego sceptycyzmu, chciałabym zachęcić moich rówieśników do obejrzenia „Ostatniego dzwonka”. Jest on bowiem obrazem czasów komunistycznego terroru, czasów, o których moje pokolenie tak niewiele wie.

  
sobota, 29 września 2007, malka19
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: